
Pierwszy raz zetknęłam się z metalowymi obiektami Zieta Studio kilka lat temu na targach. Stołek Plopp – coś, co wygląda jak kawałek blachy nadmuchanej jak balon – stał tam spokojnie i wyglądał jak gotowa rzeźba. Od tamtej pory wracam do tej marki wciąż i wciąż.
Co mnie w nich zachwyca jako projektantkę?
W swojej pracy szukam mebli, które robią coś więcej niż wypełniają przestrzeń. Zieta Studio dostarcza obiekty, które mówią coś o procesie swojego powstawania – i robią to bez słów. Każdy mebel to efekt opatentowanej technologii FiDU: dwa arkusze blachy są zgrzewane, a następnie dosłownie pompowane sprężonym powietrzem do trzeciego wymiaru. Metal pęcznieje, organicznie odkształca się i zastyga w niepowtarzalnej formie.
Dla mnie, jako projektantki, to ogromna wartość – bo żaden egzemplarz nie jest identyczny. Każda Tafla, każdy Plopp nosi w sobie ślad procesu. To coś, czego nie da się osiągnąć produkcją seryjną z tworzywa sztucznego.
Kiedy klient pyta mnie, dlaczego lusterko ze stali kosztuje tyle co kosztuje, zawsze mówię to samo: płacisz za obiekt, który jest jednocześnie meblem i rzeźbą.
Które produkty najchętniej wpisuję w projekty?
Nie wszystkie obiekty Zieta sprawdzają się w każdym wnętrzu – ale kilka z nich mam na swojej stałej liście propozycji dla klientów.
- Tafla lustro
Seria luster ze stali nierdzewnej z wypukłą, organiczną powierzchnią. Sprawdza się zarówno w salonach minimalistycznych, jak i eklektycznych – zawsze jest punktem rozmowy.
- Plopp stołek / siedzisko
Kultowy obiekt, który wygląda zbyt pięknie na stołek. Najchętniej używam go jako akcentu przy barze wyspowym lub w przestrzeni wejściowej.
Ultraleggera – krzesło
Jedno z najlżejszych metalowych krzeseł na rynku. Wysmukła sylwetka nie zabiera optycznie przestrzeni – idealne do niewielkich jadalni.
Oświetlenie Zieta lampy
Cienkie, nadmuchane metalowe klosze dają nieoczekiwanie ciepłe, miękkie światło. Świetnie grają ze stalą i betonem, ale też ocieplają drewniane wnętrza.
Jak wpisuję je w konkretne stylistyki?
Częsty błąd, który widzę w realizacjach innych projektantów, to traktowanie mebli Zieta jako elementów stricte industrialnych. Tymczasem stal nierdzewna z kolekcji Tafla czy błyszczące formy z serii Gradient doskonale odnajdują się też w wnętrzach jasnych, skandynawskich, a nawet glamour. Metaliczna powierzchnia odbija światło i zmienia charakter w zależności od pory dnia – to żywy element projektu.
W ciemniejszych, bardziej dramatycznych wnętrzach – z czernią, antracytem, drewnem orzechowym – wybieram obiekty w stonowanych wykończeniach z kolekcji True Colours albo matowych wariantach. Kontrast między surowym tłem a organiczną, miękką formą mebla robi niesamowite wrażenie.
Moje wskazówki przy wyborze obiektów Zieta
Lustro Tafla najlepiej działa zawieszone na ciemnej ścianie – odbija ją i jednocześnie rozbija ciężar koloru.
Plopp jako element pojedynczy to rzeźba. Dwa lub trzy w rzędzie – to już mocna deklaracja stylistyczna.
Przy oświetleniu zawsze pytam klienta o inne metalowe detale w projekcie – najlepiej, gdy lampa Zieta gra z armaturą lub ramami w tej samej tonacji.
Czy warto inwestować? Moje szczere zdanie
To nie są meble do każdego budżetu. Ale to też nie są zwykłe meble – to obiekty kolekcjonerskie z udokumentowaną historią projektową, które zyskują na wartości. Zieta Studio ma na swoim koncie nagrody Red Dot, German Design Award, nominację do Mies van der Rohe Prize. Klienci, którym polecałam te meble kilka lat temu, dziś piszą do mnie z podziękowaniami – bo te rzeczy pięknie się starzeją i nie wychodzą z mody.
Dla mnie jako projektantki to też kwestia komfortu pracy – wiem, że dostaję produkt dopracowany technologicznie i estetycznie, ze spójną historią. Łatwiej mi opowiedzieć klientowi o meblach, w które sama wierzę.
Chcesz zobaczyć obiekty Zieta Studio w gotowej aranżacji wnętrza?
Jeśli zainspirował Cię ten wpis i zastanawiasz się, jak metalowe meble Zieta mogłyby wyglądać w Twoim domu lub mieszkaniu – zapraszam do kontaktu. Porozmawiamy o przestrzeni, stylu i tym, czego naprawdę potrzebujesz.

